Menu:

Ciekawe:

WhiteHatAD

Wielkie domy handlowe pełne ludzi

W 1993 roku pojechałam do rodziny w Niemczech. Było to miasto dawnego RFN. Jako dziecko z kraju demoludów nie mogłam uwierzyć, że istnieje coś takiego jak shopping centre. Ławki i zieleń między sklepami, kawiarnie, magazyny. To wszystko wprawiało mnie w zabobonny zachwyt. Wydarzeniem był ruchomy taśmociąg przy kasie i waga do warzyw z obrazeczkami, z której wyjeżdżały nalepki ze stosowną ceną. Ciotka zajmowała się bardzo intratną profesją taką jak zarządzanie nieruchomościami. Zarządzanie nieruchomościami, to także dla osoby z komunistycznej rzeczywistości była jakąś abstrakcja. Czekanie na przydział lokum, zapisy na mieszkanie. To było normalne. Ale zarządzanie nieruchomościami, nabywanie i sprzedawanie gruntów, posesji? To zakrawało na science fiction. Shopping centre, wielkie domy handlowe pełne ludzi, którzy nabywaniem umilają sobie czas nie mieściło się w głowie. Nabywanie to był w PRL smutny obowiązek, bolesna konieczność, ?walka o ogień?. Obecnie jest to cześć polskiej rzeczywistości. Na moim osiedlu mam olbrzymie centrum handlowe, w nim dziesiątki sklepów, kilkanaście restauracji i dziewięć sal kinowych w tym jedna z trójwymiarowym obrazem. Nawet nie zauważyłam, kiedy kawa w plastikowym kubku stała się dla mnie codziennym rytuałem, zakupy w markecie przestały mieć sensacyjny wymiar. Mogę narzucić płaszcz na szlafrok i iść obejrzeć film, oglądam całe pielgrzymki ludzi sunących w weekendy na zakupy. To zastąpiło wszystkie inne rozrywki. Ściskają w ręku tani gadżet z markowej firmy, mają iluzję luksusu. Degustują jedzenie u uśmiechniętych kobiet w marketach, kupują kolorowe magazyny, by po powrocie nie od razu zderzać się z szarą realnością prozą życia. Ostatnimi czasy ze względu na rosnącą konkurencję, centra handlowe wymyślają coraz to nowe chwyty marketingowe. Noce przecen, urodziny obiektu, dni urody, konkursy dla dzieci ? to już banał. Idea nowoczesnego shopping centre winna łączyć się z takimi branżami jak biznes i sztuka. Wystawy, projekcie filmowe, koncerty muzyczne na dziedzińcach, oto najnowszy sposób na promocję zakupowej mekki. I choć wiemy o szkodliwości konsumpcjonizmu, nadal z przyjemnością dajemy uwieść się przez magazyny, centra handlowe i priorytet posiadania. Ale jakże przyjemny to flirt?

nieruchomosci © 2016